Blog > Komentarze do wpisu
historia internetu w polsce cz.16
Polska bańka internetowa

Bańka Internetowa

Na świecie tym terminem określa się okres hossy na światowych giełdach wywołanej nieuzasadnionym optymizmem wykreowanym przez firmy branży informatycznej. W latach 1995 - 2001 zainwestowano mnóstwo pieniędzy w przedsięwzięcia, które okazały się w wielu wypadkach przecenione i przeinwestowane.

W wypadku naszego kraju mielismy to szczęscie, że byliśmy zacofani technologicznie, więc nie skończyło się to taką katastrofą. Nie było u nas rynku internetowego na tyle dużego, by chciało się inwestowac ogromne pieniądze. Dostep głównie przez numer 0 20 21 22, sprawiał, że każdy internauta liczył pieniądze, by nie przekroczyc czasu serfowania po sieci i nie w głowie mu było dodatkowo płącić za rózne usługi.

Na naszej giełdzie nie było za bardzo wtedy spółek działających w branzy internetowej. Jedynym przykładem była firma Optimus właścicielka portalu Onet. Sytuacja wyglądała tak, że firmy tradycyjnych technologii przejmowały raczej firmy komputerowe, handlujące sprzętem i wytwarzające oprogramowanie.

U nas też pojawili się inwestorzy, którzy chcieli zarobić na branzy komputerowej. Kupowali akcje spółek, które nawet tylko zadeklarowały chęć pojawienia się w Internecie. Spekulacyjna euforia zaczęła nakręcać hossę. Na początku lutego 2000 r. „gorączka” zakupów firm internetowych spowodowała, że indeks WIG osiągnął poziom 21 224 pkt i o ponad 2 proc. przekroczył szczyt z marca 1994 r. Hossa internetowa nie trwała jednak w Polsce długo. Balon spekulacyjny najpierw pękł w USA, potem wyprzedaż objęła pozostałe rynki. Na GPW w kwietniu 2000 r. załamała się wiara inwestorów w hossę napędzaną przez spółki internetowe. Dlatego wiele późniejszych przedsięwzięć się nie powiodło. Bańka upadłościowa u nas też wystapila, ale później niż w USA.

Sytuacja polskiego rynku internetowego

Pułapką w jaką wpadało wiele osób próbujących przewidzieć rozwój rynku internetowego w Polsce było porównywanie się z USA. Stany Zjednoczone były i są nie liderem technologii informatycznych,jak  również najpotężniejszym i najszybciej się rozwijającym rynkiem internetowym na świecie. Własnie to było pułapką, w którą wpadło wielu obserwatorów i inwestorów, zbyt szybko stawiając znak równości między  rynkiem amerykańskim a polskim.

Przede wszystkim polski rynek nie był dobrze rozpoznany. wynikło to z tego, że był to rynek młody (istniał własciwie dopeiro od 1995 roku). Nikt nie wiedział jaki jest duży, ile osób korzysta z Internetu, ile firm działa na nim. Brak było danych o rentowności przedsięwzięć sieciowych, choć były one niewielkie. Rynek reklamy jeszcze nie istniał, a i nikt jeszcze nic nie kupował.

Prowadzone badania dotyczyły głownie konsumentów. Pierwszymi był badania Katedry Marketingu Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Pierwsze Badanie Polskich Użytowników Sieci Internet miało miejsce w kwietniu 1999, a drugie w lipcu 2000 roku. Dało pewien obraz, ale nie był zbyt optymistyczny - rynek byl mały choć rozwojowy.

Polskie upadki

U nas upadki dotyczyły raczej portali internetowych niż firm usługowych czy sklepów internetowych. Tych po prostu jeszcze nie było. Portale tworzone na przełomie 1999 i 2000 padały jak muchy.

Arena.pl

Najbardziej znanym przykładem jest portal Arena.pl. Zaistniał w Internecie w kwietniu 2000 roku. Prezesem spółki został Leszek Bogdanowicz, założyciel Wirtualnej Polski. Chciał w polskim Internecie wywołać poruszenie i stworzyć portal będący nową jakością na światowym poziomie.

Właścicielem portalu był fundusz CentralEuropa.com. Posiadał 99 procent akcji portalu, a pozostał 1% mieli założyciele portalu: Rafał Plutecki, Wojciech Plutecki, Marcin Słomkowski i Leszek Bogdanowicz.Jak widać z nazwy funduszu, mieli bardziej ambitne zamiary.

Serwis ruszył z wielkim impetem. Na start wydano 4 miliony $. Cała Polska zobaczyła wielką kampanię reklamową, w któej wystąpiła znana piosenkarka Kayah. Kayah zachwalała nowy portal Arena.pl w kolorowych reklamach publikowanych w kwietniu 2000 roku: "Teraz jestem dobrze poinformowana i mam więcej czasu na to, co lubię robić najbardziej... czyli na muzykę".

By być bardziej atrakcyjnym przejął wyszukiwarkę Polski Infoseek. Pozwalało to internautom  na dotarcie do praktycznie wszystkich polskich zasobów.

Arena miała być też pierwszym w Polsce portalem dostępowym Porozumienie Arena.pl i Tel-Energo miało stworzyć niezależny dostęp do Internetu poprzez ten portal. Nazywało się to E-connections. Był to dostęp wdzwaniany (zaczynał się jak numer TPSA od 0 20). Węzły dostępowe miały być rozlokowane w czterech miastach:  w Warszawie, Gdańsku, Katowicach i Poznaniu - w marcu. Użytkownicy mieli być obciążani za impulsy telefoniczne według stawek lokalnych. Opłaty mają być nieco niższe niż w Telekomunikacji Polskiej SA.

Dlaczego więc się nie udało? Najlepiej przyjrzeć się zrzutowi ekranu ze strona starowa portalu.

Arena.pl

W oczy się rzuca oryginalna (nawet za bardzo) kolorystyka stron. Nie wszystkim podobało się takie zestawienie. Widać też niski poziom tresci w portalu i brak wizji co ma w nim być.

Próbą ratunku była chęć wejścia na giełdę. W czerwcu 2001 roku Arena.pl próbowała przeprowadzić publiczną ofertę 21 milionów akcji. Głównym celem emisji Areny było zgromadzenie środków na działalność w E-connections i podniesienie jej kapitału. Z oferty spółka chciała uzyskać 100-150 milionów złotych. Według wcześniejszych planów Tel-Energo i Arena.pl miały w ciągu dwóch lat podnieść kapitał akcyjny E-connections z 500 tysięcy złotych do 190 milionów złotych, co dałoby obu spółkom odpowiednio 49 i 51 procent udziałów.

Niestety zaważyły niejasności związane z wspólnym projektemTel-Energo i CentralEuropa.com (a dokładniej problemy z podziałem pieniędzy). Sprawiło to, że poważna część inwetsrów wycofała się z zapisów na akcje. Z dodatkowego zastrzyku gotówki nic nie wyszło. Trzeba było muśleć o innych sposobach ratowania finansów.

Na koniec drugiego kwartału 2001 roku Arenapl miała 7,3 mln zł straty netto przy przychodach ze sprzedaży w wysokości 0,6 mln zł. Ogółem zadłużenie spółki wynosiło w tym okresie 7,3 mln zł, w tym zadłużenie krótkoterminowe 5,1 mln zł.

Rada nadzorcza spółki Arena.pl S.A. przyjęła plan naprawczy, przygotowany przez nowy zarząd. Celem programu ma być doprowadzenie firmy do takiej kondycji, aby możliwe było utrzymywanie portalu w internecie. Niestety nie wyszło. Rada zadecydowała więc o zawieszeniu działalności spółki, postanowiła o sprzedaży jej aktywów i odwołała prezesa Leszka Bogdanowicza. "Działalność portalu została zawieszona, gdyż nie mamy już środków na kontynuowanie działalności" - stwierdza Witold Grzesiak, przewodniczący rady Areny.pl.

Gwoździe do trumny była decyzja Jerzego Urbanowicza, prezesa Tel-Energo, który oświadczył 10 czerwca, że jego firma uważa umowę ze spółką utrzymującą portal w sieci za wysoce niekorzystną i nie wykluczył wycofania się z podniesienia kapitału akcyjnego spółki E-connections. Wypowiedzi Urbanowicza doprowadziły do wycofania się części inwestorów instytucjonalnych z obietnicy objęcia papierów Areny. Rozwój działalności E-connections leżał bowiem u podstaw biznes planu portalu, który zamierzał czerpać olbrzymią część przychodów z działalności telekomunikacyjnej. Urbanowicz zorientoał się, że jest to studnia bez dna i wolał nie wchodzić w niepewny interes.

Spółka podała do sądu Tel-Energo. Oskarżano ją o spowodowanie fiaska upublicznienia spółki Arena.pl S.A. W 2007 roku sąd wydał wyrok o odrzuceniu pozwu przeciw Tel-Energo. To było ostatnie wspomnienie o Arenie.

Dzis na stronie http://www.arena.pl/ znajduje się tylko film reklamowy z 2000 roku, w którym Kayah reklamuje portal.

Ahoj.pl

Właścicielem portalu ahoj.pl (pierwszej prawdziwej przystani w polskim Internecie) był Mother.Ship Poland Internet Holding. Jednym z założycieli TMS jest Tomasz Raczek, m.in. były redaktor naczelny polskiej edycji miesięcznika Playboy, pełniący jednocześnie funkcję szefa programowego. Pozostałymi założycielami są: amerykańscy inwestorzy Jeffery Grady i Mark Grazman oraz Rafał Sokół, twórca firmy Internet Securities. W redakcji pracowało  80 osób, i 50 współpracowników. Sam portal był podzielony na kilka segmentów tematycznych. Współzałożyciel Ahoj.pl mówił wtedy:

Nikt jeszcze nie pokusił się o stworzenie stron, które mogłyby być porównane z naszymi. Rynek potrzebuje jeszcze trochę czasu, by odróżnić istniejące już wyszukiwarki i katalogi od przystani internetowych, kładących nacisk na własne strony tematyczne. Internauci coraz chętniej będą wybierać jeden adres, który zapewnia im pełną informację, rozrywkę i usługi.

Według twórców portalu Ahoj.pl “to przedsięwzięcie, mające za zadanie zrewolucjonizowanie sposobu, w jaki Polacy korzystają z internetu, by się komunikować, uczyć, szukać w nim informacji, dzielić swoimi przemyśleniami i zarządzać biznesem.”. Niestety życie brutalnie zweryfikowało te zamierzenia.

Dyrektorem kreatywnym portalu w latach 2000-2002, był Marcin Szczygielski. Dział Grube ryby dla portalu stworzyła i prowadziła Katarzyna Korwin-Piotrowska. Pracowali w portalu zdolni i kreatywni ludzie. Niestety to też okazało się problemem. Największe koszty działalności generowało tworzenie treści przez zespół redakcyjny.

Nowością było oparcie się na mało wówczas znanej wyszukiwarce Google. Niestety, później Google zrezygnowało ze współpracy z portalem. Korzystanie z wyszukiwarki było wprawdzie możliwe, ale po zastosowaniu pewnej sztuczki. Wpisanie szukanego hasła przekierowywało do specjalnej strony Ahoj, na której wklejono w ramce stronę Google.com.

Portal od początku borykał się z  problemami finansowymi. "Wynikły z tego, że Deficom Group, belgijski fundusz venture capital w lutym 2001 roku wstrzymał finansowanie portalu. Szukano innego inwestora. Chrapkę miał Chemiskór.

Najgorszą perspektywą dla naszego portalu jest to, że zniknie z rynku. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie" – twierdził w 2001 roku  rzecznik prasowy Ahoj.pl, Marek Gruszka. Niestety, okazało się że portal nie przetrwał nawet roku działalności. Uruchomiony w maju 2000 roku  upadł w marcu 2001 roku. Domenę ahoj.pl zajął komornik. Dziś jest na niej portal żeglarski.

Jednym z menedżerów, który pracował w ahoj.pl był Rafał Agnieszczak. Zauważył, że największe koszty generuje zespół redakcyjny. Dlatego poszedł później w inna stronę - zatrudnił uzytkowników sieci do pracy. Bazując na pomyśle HotorNot stworzył w 2001 pierwszy polski portal społecznościowy – fotka.pl.

Hoga.pl

Może teraz jakiś przykład pozytywny. Oprócz tych portali, które upadły część z nich przetrwała. Są w różnej kondycji. Jednym z nich jest hoga.pl.

Spółka HOGA.PL S.A. została zarejestrowana w czerwcu 2000 r. Była kontynuacją przedsiębiorstwa DeltaNet - Serwisy Internetowe, założonego w lipcu 1999 r. przez Grzegorza Krajewskiego. Zostało później przekształcone później w firmę DeltaNet - Serwisy Internetowe S.A. Później pozyskano strategicznego inwestora - WASKO S.A. - jedną z największych krajowych firm z branży teleinformatycznej.

Hoga.pl

Hoga.pl w 2001 roku

26 czerwca 2000 r. ruszył portal internetowy hoga.pl, na prowadzeniu którego przez pierwsze dwa lata działalności skupiała się spółka. Jego istotnymi częściami od początku istnienia były katalog stron i konta pocztowe. Niestety, ponieważ portale zaczęły miec problemy na polskim rynku, postanowiono zrezygnować z nich jako głównych kierunkó działania. Zrobiono to jednak dość niezgrabnie. Bez żadnego ostrzeżenia Hoga.pl skasowała  konta pocztowe tysiącom swoich użytkowników.

Od 1 kwietnia 2002 r. HOGA.PL S.A.  zaczęła realizować nową strategię działania. Zaczęła się koncentrować na dostarczaniu specjalistycznych narzędzi wspierających zarządzanie małymi i średnimi przedsiębiorstwami oraz jednostkami administracji publicznej.

Serwis Hoga działa do dziś, ale został pokonany. Nie jest to już portal, a oferta strony skromniutka i bardzo zawężona. Strona jest bardzo czytelna i elegancka.

Lista portali z tamtego okresu, które upadły lub ledwie zipią:

  • Arena.pl
  • Ahoj.pl
  • MediaX.pl
  • poland.com
  • yoyo.pl
  • e.pl
  • internetia.pl (?)
  • TP.internet
  • ahoj.pl
  • tenbit
  • portal.pl

Przyczyny bankructwa

Pierwszą, która na myśl jest spóźniony start. Nie było już ani chęci, ani takiej otoczki wokół biznesu internetowego jak we wczesniejszej dekadzie.

Jednocześnie Internet w Polsce nadal był elitarny. Nie był na tyle masowy, by dało się wóczas zarabiać na nim. Zmieniło się to dopiero wraz z upowszechnieniem usług typu ADSL.

W Polsce nie było tak spektakularnych bankructw, ale inwestorzy nie chcieli pakować pieniędzy w przedsięwzięcia sieciowe. Nie było również nadziei na pieniądze z zagranicy. Na Zachodzie akurat firmy branży IT padały jak muchy. Następował tam odwrót od Internetu.

Jak zwykle problemy rodziło niekontrolowane szastanie pieniędzmi. Dotyczyło to zwłąszcza Areny, która wydała ogrmone pieniądze na reklamę  i urchomienie portalu. Niestety nie było wystarczająco duzo reklam na pokrycie działalności a i dodatkowe przedsięwzięcie z numerem dostępowym nie wyszło. Banki tez nie chciały kredytować portalu.

Problemem była tez skala biznesu. Najlepiej byłoby zacząć od małego portalu i stopniowo go rozwijać. Tworzenie nowych treści, zdobywanie użytkowników, metodyczna i regularna rozbudowa na pewno zaowocowałaby zyskami i pozycja na rynku. chcąc od razu wskoczyć na wyższą półkę należało mieć więcej pieniędzy lub inwestora gotowego przyjść z odsieczą. Niestety zamiarów nie mierzono na siły.

Portale chcąc się wybić musiały gzromadzić dobry zespół osób, które tworzą treści przyciągające odbiorcę. Musiały rywalizować nie tylko ze sobą, ale i z silną wówczas telewizją oraz rozgłośniami radiowymi. To powodowało konieczność wysokich płac, któe stawały się poważną częscią budżetów portali. Dlatego też niektóre z nich szybko obniżały swój poziom.  Wygrywały tu stare portale (mające już wypróbowaną kadrę) oraz witryny gazet i czasopism, któe miały do pomocy redaktorów i stałych korespondentów. Inną konsekwencją był zwrot ku większemu udzaiłowi internautów co woocowało rozwojem serwisów społecznościowych (jak fotka.pl) lub projektów typu Wikipedia. A więc w Polsce też wybrano Web 2.0.


Niestety nie wiem, czy to wszystkie portalu, które padły ofiarą rodzimej bańki dot.com. jeśli znacie inne, sami w nich pracowaliście, lub korzystaliście z nich aktywnie podzielcie się tym z innymi. Np. czy ktoś ma screen portalu ahoj.pl?

Osoby, któe wiedza więcej na ten ciekawy temat prosiłbym o przysłanie linków lub posiadanych informacji na mój adres e-mailowy: marekpudelko @ poczta.onet.pl

poniedziałek, 16 maja 2011, de_marcon

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: korodzik, *.dynamic.chello.pl
2016/04/24 17:42:50
Portal ahoj.pl można zobaczyć w Internet Archive: web.archive.org/web/20010123232700/http://www.ahoj.pl/dlaglowy.html
-
Gość: Vinci, *.play-internet.pl
2017/02/06 00:31:45
O kurczaki. Byłam pewna, że Ahoj.pl nie ma szans na ponowny start. Mocne zaskoczenie.

Inne moje strony i blogi