Blog > Komentarze do wpisu
historia internetu w polsce cz.25
Liternet

Liternet

Jednym z ciekawych terminów, które zrodził Internet to Liternet. Co to takiego?

Samo słowo to połączenie słów literatura i internet. Opisje różnorodne trendy związane z literaturą i Internetem. Pojęcie to po raz pierwszy pojawiło się 19 kwietnia 2002 roku. Było to na sesji literaturoznawczej, która odbyła się w Krakowie z inicjatywy  pisma Ha!art.

Co obejmuje Liternet?

Przede wszystkim klasyczna literaturę w sieci. Są to po prostu książki, które były wydane najpierw na papierze, a potem znalazły się w Internecie. Są to więc  powieści, wiersze, czasopisma.

Zaliczyć tu można tez pozycje, które od razu zaistniały w cyberprzestrzeni. Są to e-booki (książki elektroniczne), sieciowe czasopisma literackie (fanziny), strony internetowe na których autorzy publikują swoje prace, biblioteki elektroniczne umozliwiające dostęp do wybranych pozycji online.

Aktualnie Internet jest głównym miejscem do publikacji wielu poczatkujących pisarzy i poetów. Spowodowane jest to relatywnie niskim kosztem publikacji w Sieci, jak i trudnościom związanym z tradycyjnym wydawaniem pozycji. Mało kto ma tak silna pozycję, by jego utwory przyniosły zysk i były sprzedane w wielu egzemplarzach.

Kolejna kategoria to literatura stworzona dla sieci. Nie da się jej opublikować klasycznie. Wyróżnić tu trzeba zwłaszcza hipertekst, czyli nieliniowy sposób korzystania z treści. Cały Internet tak jest skonstruowany. Dlatego bez trudu można napisać dzieło, które czytamy w dowolnej, wybranej przez nas kolejności. Przykładem takiej powieści jest Blok dostępny pod adresem http://www.blok.art.pl/.

Blogosfera

Inne formy aktywności literackiej to własne strony WWW i blogi. Zwłaszcza blogi wytworzyły dość dużą społeczność. Ocenia się, że ich liczba wynosi w Polsce około 3 milionów. Oczywiście część z nich nie jest aktualizowana, lub porzucona przez właścicieli. Jednak dalej powstają nowe. A więc Blog potęgą jest i basta!

Blogi tworzą odrębną dziedzinę twórczości sieciowej. Ma nawet swoja nazwę: blogosfera. Termin ten opisuje wzajemne powiązanie blogów. Wykorzystane tu są mechanizmy społeczne - chęć odwoływania się do podobnych blogów, szukania znajomych - taka forma serwisów społecznościowych i kółek literackich. Wiążę się z tym też promowanie blogów i reklama.

Blogerzy mają do dyspozycji sporo narzędzi programowych. Przede wszystkim są to linki do innych blogów. Tworzą one listę zwaną blogroll. Ponieważ blogerzy piszą codziennie (przynajmniej teoretycznie) osoby chcące być na bieżąco mogą sobie nowe informacje z blogów zebrac razem (zagregować) i odbierać przez RSS. Czytelnicy blogów mogą je komentować, a same blogi można cytować. Istnieją też przyciski typu lubię to!, co pozwala je zintegrować z serwisami społecznościowymi.

Zazwyczaj te mechanizmy występują w innych sferach Internetu. Są przykładem dobrego dostosowania do danej dziedziny - w tym wypadku blogów.

Samotność w sieci

Jednakże Internet to nie tylko domena blogów i stron WWW. Popularność wśród szerokiej publiczności zdobyła powieść Samotność w Sieci Janusza Leona Wiśniewskiego. To historia romansu internetowego między mieszkającym w Niemczech Jakubem, a Ewą z Polski. Ich głównym sposobem na kontakt jest ICQ. Linijki tekstu, które piszą, zmieniają się w trwałe uczucie.

Książka jest aktualna, gdyż porusza problem dopiero się pojawiający na przełomie XX i XXI wieku, a dziś powszechny. Internauci często są wyobcowani, nie mają koło siebie nikogo bliskiego. Podobnych sobie znajdują w Internecie, który staje się dla nich namiastką miejsca bezpiecznego, gdzie mogą spotkać sympatycznych ludzi.

Ciekawostką jest sposób narracji. Pojawia się wiele wątków pobocznych, które odbiegają od głównej linii i nieco ją zaburzają. To przypomina sposób korzystania z Internetu - hipertekstowość. Kiedy coś robimy (np. rozmawiamy na ICQ czy GG) czasem nas zaciekawi jakiś link, zostawiamy aktualne zajęcie i skaczemy w bok. Tak właśnie wygląda bieg powieści.

Powieść zdobyła dużą popularność i doczekała się nawet ekranizacji filmowej. Wiele recenzji było bardzo pochlebnych, co zaowoocowało wieloma przekładami na inne języki.

Netspeak

Liternet obejmuje także zjawisko przenikania tematyki komputerowej i internetowej do języka codziennego.

Ten proces zaczął się w latach 90-tych. Dał mu początek IRC i poczta elektroniczna. To włąsnie tam narodziły się pierwsze skróty, akronimy i slang informatyczny. Jednak ponieważ uzytkowników Interentu było jeszcze niewielu, więc to był żargon niszowy.

Sytuacja zmieniła się wraz z upowszechnieniem SMSów, Czatów i GG. Dopiero wtedy język ten zaczął być popularny wśród większej liczby osób. Szczególnie upodobała go sobie młodzież. Wiele z terminów zaczęło przenikac i do mowy potocznej.

Ten jezyk ma wiele cech szczególnych. Jego głównym celem jest szybka i skuteczna komunikacja.Podstawą jest więc funkcjonalność, a nie puryzm językowy.

Realizuje się to kosztem poprawności języka polskiego (i nie tylko). Stąd tak wiele "błędów", ignorowanie interpunkcji i ortografii, stosowanie skrótów i akronimów, mieszanie języków (zwłaszcza angielskiego), stosowanie emotikonów.

Manierą wziętą z SMSów (i częściowo z IRCa) jest unikanie polskich liter. Spowodowane to było tym, ze pierwsze telefony komrókowe nie umożliwiały wpisywania polskich liter, a i później nie było to łatwe. Podobnie konsole tekstowe nie zawsze pozwalały na uzycie polskich liter. Stąd pojawiały się takie słowa jak LODZ (czyli łódź), ROZE (czyli różę). Ciekawe rozwiązanie znalazłem w starej grze Colonization. Tam ł zostało zastąpione przez k. Tak więc słowo Zołnierze wyglądało jak zoknierze. Przy uzytej tam czcionce ja połapałem się w sztuczce dopiero po 3 tygodniach.

Bardzo popularnym wsród uzytkowników komputerów był tzw. alfabet hakera. Zastepowalo się w nim niektóre litery podobnie wygladającymi cyframi lub ligaturami (zbitkami liter). Przykładowe litery to: 4=A, 3=E, I,7=T,5=S,0=0, IVI=M.

Tak więc moje imie MAREK może być zapisane w nastepujacy sposób: IVI4R3|

Zmiany w języku angielskim

Oczywiście to nie tylko domena języka polskiego. W 2011 roku, w najnowszej edycji słownika wydawnictwa Oxford (to prawie standard języka angielskeigo) pojawiły się skrótowce OMG, LOL, FYI. Przypomne znaczenie tych skrótów: OMG - oh my God (O mój Boże - zachwyt nad czymś), LOL - laughing out loud (głośno się śmiać, pękać ze smiechu) oraz FYI - for you information (dla twojej informacji, prośba o poufność: tylko dla twoich oczu). Taki proces trwa na całym świecie.

Zasada dodawania nowych słów jest prosta: jesli jakiś wyraz jest w użytku od dłuższego czasu, jest powszechnie używany i rozumiany może zostać uznany jako oficjalne słowo istniejące w danym języku. Tych słów nie ma w jezyku polskim (na razie), ale przenikają inne.

Sytuacja w Polsce

Sam proces trwa od dawna. Jego pierwszym przejawem były próby stworzenia polskich odpowiedników angielskich terminów informatycznych. Jednak ze względu na zrozumiałość większość z nich przeszła nieprzetłumaczona, lub jako proste tłumaczenie. Przykładem jest computer - komputer, czy graphic card - karta graficzna.

Choć pojawiały się i tu perełki. Jednym z pomysłów na słowo feedback (sprzężenie zwrotne) było dosłowne tłumaczenie: karmienie od tyłu. Innym (niezrealizowanym niestety) było również dokładne oddanie wyrazu interface (interfejs) jako międzymordzie (bo face= twarz).

W latach 90-tych taką akcję prowadziłą krakowska redakcja dodatku Komputer i Biuro. Ogłosiło konkurs na polskie odpowiedniki popularnych terminów komputerowych. Pomysłów było wiele. Podam jeden: proponowano zastąpić termin server polskim słowem szafarz. Sens był właściwy - to ktoś, co rozdziela coś, zarządza, kieruje, dysponuje.

Znaczenie dla kultury

Wśród osób, które sa z takiej sytuacji niezadowolone przeważają nauczyciele (zwłaszcza poloniści). Boleją nad tym, że młode osoby są na bakier z ortografią. Wypracowania pełne są pospolitych błędów zarówno ortograficznych jak i stylistycznych. Wśród tworzonych zdań zdarzają się takie cuda jak: "odszedł od niej, więc narara Izabelo!" (to z Lalki B.Prusa), czy "Cesarz Henryk IV musiał pójść do Canossy, bo papież Grzegorz VII dał mu bana" (to z lekcji historii). Na alarm biją tez psychologowie i pedagodzy, któzy zwracają uwagę iż nadmierne przesiadywanie przed monitorem wywołuje dysleksję u młodzieży.

To wszystko prawda, ale chcę stanąć w obronie młodziezy. Jesli chodzi o nieortograficzne pisanie to wprawdzie ja sobie w miarę radziłem, ale wielu moich kolegów pisało z takimi bykami, że nauczycielka miala stan przedzawałowy gdy brała ich prace do ręki. Czytelnictwo też kulało, choć faktycznie więcej osób czytało niż dzisiaj. Wówczas jednak rodzice narzekali, ze młodzi nie chcą się uczyć, bo całymi dniami grają w piłkę (na podwórku, a nie na monitorze).

Młodzi też mieli swój język (pamiętam "fanga w nos" - spopularyzowane książeczkami o przygodach Mikołajka), swoje fascynacje i pasje. Może były mniej związane z komputerami, ale to ta sama kategoria zaiteresowań.

środa, 27 lipca 2011, de_marcon

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

Inne moje strony i blogi